Księga Ludensona ? PROLOG
Jesienią 1806 roku nad Olandią przetoczył się sztorm. Morze uderzało z hukiem o brzeg, latarnie morskie gasły, statki gubiły drogę, a wiatr zawodził i niósł ze sobą zniszczenie. Wdarł się do zamku Bornholm, gdzie jedną iskrę rozniecił w pożar, który strawił wszystko. Powyrywał skrzydła wiatrakom i porozrzucał je po całej wyspie razem z gruzem z wypalonego zamku. W Lesie Trolli drzewa pod jego uderzeniami gięły się do samej ziemi, a odarte z mchu głazy toczyły się pomiędzy pniami jak gigantyczne kulki do gry. Tej właśnie nocy przyszedł na świat Ludenson1 ? najmłodszy troll w całej Skandynawii. Pierwszy troll, jaki urodził się po tym, gdy olbrzymy i karły zstąpiły pod ziemię, ukryły się lub skamieniały. Był tak maleńki, że z łatwością mieścił się w dłoni swojej podobnej do omszałego głazu matki.

- Księga Ludensona
Ludenmor2 patrzyła na jego zamknięte, podobne do łupinek orzecha oczy i na krótki, zakończony chwościkiem ogonek i czuła, jak w jej piersi mięknie włochate, trollowe serce. Jej mąż, Ludenhud3, przypatrywał się śpiącemu pośród wichury synowi, marszczył czoło i wielkim paluchem drapał się w zamyśleniu po kosmatym brzuchu.
W końcu podniósł głowę i, przekrzykując sztorm, zawołał:
- Muszę dokonać czegoś niezwykłego. Odejdę na Północ i zdobędę dla naszego syna któryś z zaczarowanych przedmiotów należących do Lodowych Olbrzymów.
- Ty chyba z buka spadłeś ? zdenerwowała się Ludenmor. ? Chcesz mnie teraz zostawić?!
- Zrobię tylko mały myk na Północ i zaraz wracam ? odpowiedział jej Ludenhud i wyruszył jeszcze tej samej nocy, nie zważając na ryki wichury i przelatujące w powietrzu pozostałości po zamku.
Nie było go przez cztery lata. Kiedy wrócił, Ludenson umiał już chodzić i wypowiedzieć parę słów. Na widok ojca przestraszył się i schował za włochatą nogą matki.
- Zobacz, co ci przyniosłem ? zawołał z dumą Ludenhud i wyszczerzył w uśmiechu szare zęby. Wyciągnął dłoń, na której leżał niepozornie wyglądający przedmiot.
- To Księga Olbrzymów ? powiedział. ? A od dziś twoja Księga, Księga Ludensona. Nawet nie wiesz, ile musiałem pokonać niebezpieczeństw, żeby ją zdobyć. Ona jest?
- Zwariowałeś ? przerwała mu dziwnie spokojnym głosem Ludenmor. ? Kompletnie zwariowałeś. Po tylu latach nieobecności przyniosłeś do domu książkę?! Czy my jesteśmy bogami, elfami albo ludźmi, żebyśmy do czegokolwiek potrzebowali książek?! Zabieraj mi zaraz tego śmiecia sprzed oczu, bo jak nie?
Chwyciła Księgę i cisnęła ją z całej siły do góry. Księga zawirowała w powietrzu i znikła między koronami drzew. Pozostał po niej szmer przewracanych kartek, a Ludensonowi wydało się, że słyszy wydobywający się spomiędzy liści cichy szept.- Coś ty zrobiła?! ? krzyknął Ludenhud i rzucił się między drzewa, żeby odnaleźć odrzucony przez żonę dar.
Nie wiadomo, ile czasu spędził na poszukiwaniach i ile buków poskręcał z bezsilnej złości. Może minęła noc, a może wiele nocy i dni, które przespał pod ściółką, ukryty przed palącymi promieniami słońca. Pewne jest to, że kiedy wrócił na polanę, na której po raz ostatni widział żonę i syna, żadnego z nich już tam nie zastał. Las wokół stał cichy i spokojny, i Ludenhud zrozumiał, że jego rodzina odeszła ? nie wiadomo kiedy i nie wiadomo dokąd. A kiedy dotarło do niego, że ich utracił, uniósł głowę i zaryczał z głębi piersi. A gdy pomyślał, że mogli zabrać ze sobą Księgę, poczuł, że futro jeży mu się na potężnym karku ze strachu.
Wiedział, że nie ma wyjścia. Musi ich odnaleźć, choćby przyszło mu szukać w najdalszych zakątkach świata. Odnaleźć i ostrzec przed niebezpieczeństwem, jakie grozi każdemu, kto użyje Księgi w niewłaściwy sposób?
???-
1 ? szw.luden ? owłosiony, son ? syn
2 ? szw.mor ? matka
3 ? szw.hud- skóra
Premiera kolejnego odcinka książki ?Księga Ludensona? już 2010-10-22
Treść pochodzi z serwisu: przecinekikropka.pl